Karolina Sobieszek nie umie się rozstać z RSiT… W gruncie rzeczy ją rozumiem, ciężko nas nie kochać. Wczoraj ta piękna dziewoja o aksamitnym głosie który można było usłyszeć swego czasu w TVR pojawiła się przy stole Makao…
Kiedy przybyła, gra toczyła się już w najlepsze. Mężczyzni to zapatrzeni w karty to zajeci piwskiem nie zauważyli niewiasty. Pięknotka się zbulwersowała i postanowiła działać. Wypsikała się jakimś śmierdzi… Jakąś pięknie pachnacą truskawkową wodą tak, że wzrok wszystkich skierował się na nią.
- “Cześć” – powiedziała swoim delikatnym głosem, że aż staremu Sokołowiczowi wypadły karty (do końca rozgrywki miał już 0 ptk). Wyglądała olśniewająco. Czarna, seksowna sukienka podkreślająca jej kobiece kształty, piękna, krótka, twarzowa fryzurka i te jej niesamowicie wyrózniające się oczyska…
- “Mogę z wami zagrać?” Szepnęła ex mężowi do ucha na co ten zwalił swojego druha Krzysztofa Polanda by ta siadła na jego miejscu. – “Proszę bardzo” – rzekł Marcin otumaniony jej wdziękiem, poprawiając swoją muchę.
Gra była ciekawa, wielu żałowało, iż nie mialo przyjemności uczestniczyć w rozgrywkach. Karoliny co prawda nikomu się oczarować nie dało (zna dziewczę swoją wartosć), ale przynajmniej można było zamienić z nią kilka słów. Czyżby Karolina tęskniła za RSiT?
Dzięki swojemu sexapeelowi, truskawkowej wodzie Karolina zdobyła pierwsze miejsce w trzeciej rundzie oraz drugie w czwartej.
Czy nie łatwo być kobietą w v-świecie?
Pozdrawiamy!
Redakcja NCzasu.
Po prostu zaprosiłem ją do gry. Ot co.